Masz bardzo ladne imie :-)
Bardzo sie ciesze z Twojego listu. Czytajac go usmiechalem sie,
przypominajac sobie swoje, nauczycielskie przygody ze szkola. To
byl bardzo fajny moment w moim zyciu. Spotkalem wielu bardzo
sympatycznych ludzi i wiele sie nauczylem. Tylko, ze to bylo
jakies 12 lat temu…
Zakladalismy prywatna szkole. No moze nie „smy”, bo ja doszedlem
jak jej podwaliny juz istanialy. Mimo to, troche pracy zostalo
rowniez dla mnie i zwawo musialem sie zwijac, by w ciagu kilku
tygodni urzadzic od podstaw swoja pracownie. Chemiczna. Ale widac
takie w zyciu moje przeznaczenie, ze ciagle musze cos tworzyc od
zera. Nigdy tak naprawde nie udalo mi sie cieszyc czyms dojrzalym
dluzej. Za to pionierskie momenty znam juz na wylot. Chyba juz
najwyzszy czas to zmienic, prawda?
Miedzy wierszami przemycam fakt bycia chemikiem z wyksztalcenia, z
wyboru (no moze!) i z zawodu. A Ty? Co studiowalas?
Jakos tak sie zlozylo, ze cala moja rodzina pochodzi z Warszawy, a
scislej z Zoliborza (w zdecydowanej wiekszosci przynajmniej).
Zawsze zazdroscilem wszystkim swoim znajomym szansy wyjazdow na
swieta. Oni na „wakacje” a ja ciagle w miescie, co najwyzej przez
ulice, do „dalekiej” rodziny. I gdzie tu sprawiedliwosc ;-)
Niedawno to uleglo malej modyfikacji, bo jako rodzinny outsider
wyprowadzilem sie z Zoliborza i zamieszkalem daleko, daleko w
Ursusie. Teraz rzadko kto mnie odwiedza, bo za daleko…HAHA
Czy „ornak” w Twoim adresie nalezy kojarzyc z Tatrami? Tamtejsze
schronisko to moje ulubione miejsce w gorach a moze nie tylko w
gorach. Jest bardzo urokliwe. Uwielbiam tam odpoczywac.
A propos… Nie napisalas mi skad pochodzi zdjecie? Lowilas tam ryby? :-)
Czy bedziesz teraz w Warszawie czy planujesz jakis krotki,
sylwestrowy wypad ze znajomymi poza miasto?
Ja jestem w domu do 6go stycznia a wlasciwie raczej do 5go, bo
nastepnego dnia wyjezdzam znowu „tam”. Znowu…niestety.
Pozdrawiam Cie bardzo cieplo

P.S. A moze, przed wyjazdem, zdazylbym Cie poznac osobiscie?