miało być cudownie – a wyszło jak zwykle
nikt Ci nie da tyle – ile ja Ci naobiecuję…..
coś w tym jest
stres, rozczarowanie, brak zrozumienia
i włoskie wakacje okazały się być wielkim niewypałem
dlaczego, kto, po co?
wstąpiła we mnie diablica-złośnica
nie pozwoliła cieszyć się tym co dookoła,
kazała przyglądać się bezsensownym detalom…
jak ja jej czasem nie znoszę
ale to też daje do myślenia
skąd ten cały brak komunikacji
pewnie to kwestia zbyt krótkiego czasu
bo przecież cóż o sobie wiedzą ludzie, którzy znają się raptem kilka miesięcy?
którzy nie mają żadnych kłopotów, problemów, stresów…
nie nadaję się na grzeczną, zaopiekowaną dziewczynkę
nie radzę sobie sama ze sobą
nie odnajduję się w takiej roli – zosiosamosizm się natychmiast odzywa i krzyczy:
ja bym to zrobiła lepiej!
jego nie interesująTwoje potrzeby!
on nie wie, czego chcesz!
bla bla bla…..

a najgorsze jest to, że wymaga się od Ciebie kochana, żebyś uśmiechała się przez łzy i udawała zadowoloną, kiedy wcale tak nie jest
To cię zżyma, czyż nie?
powoduje, że zakładasz pancerz, wystawiasz kolce i strzelasz jadem…
tak tak… gra pozorów to nie Twoja domena
całą sobą krzyczysz, kiedy coś jest nie tak

czas odnaleźć w sobie siłę
czas odnaleźć radość w sobie
czas w sobie odnaleźć sens tego co robisz i czego chcesz